Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 10 (1305) z 2017-03-09, dział : INFORMACJE CZĘSTOCHOWA

INTERWENCJA. Prezydent władca?

Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk odmawia częstochowianinowi prawa do wykupu mieszkania, będącego w zasobach Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej TBS. Jego decyzję można krótko podsumować: „nie, bo nie”.



Sprawa dotyczy mieszkań w bloku przy ul Loretańskiej 14/16. Problem częstochowianina Pawła Wojaczka, który zgłosił się do naszej Redakcji, jest to tym bardziej kuriozalny, bowiem takim zakazem nie jest objęty bliźniaczy blok tuż obok (ul. Loretańska 10/12), będący także pod zarządem ZGM. Oba budynki zbudowano w latach 1956-58. Powstały one – jak przypomina pan Paweł – w dużej mierze siłą rąk pracowników Częstochowskich Zakładów Materiałów Ogniotrwałych I były budowane z zamysłem na mieszkania zakładowe.
– Lokal, w którym mieszkam od urodzenia otrzymał mój tato. Wraz z małżonką wiele zainwestowaliśmy w nasze mieszkanie, w nadziei, że je wykupimy i przekażemy dzieciom. Niestety, od prezydenta otrzymałem negatywną odpowiedź – mówi Paweł Wojaczek. Jak dodaje, tłumaczenie tej decyzji jest dla niego enigmatyczne, niezrozumiałe i niesprawiedliwe.
Częstochowianin otrzymał wprawdzie odpowiedź z Wydziału Mienia i Nadzoru Właścicielskiego Urzędu Miasta (nawiasem mówiąc, nie sygnowaną żadnym podpisem). – Powołano się w niej na uchwałę Rady Miasta z 24 kwietnia 2013 roku, w myśl której sprzedaż mieszkań komunalnych pozostawia się w wyłącznej kompetencji prezydenta miasta. Ale dlaczego mieszkańcom bloku 10/12 pozwala się wykupić lokale (dokonało tego już kilku mieszkańców), a nam z identycznego bloku 14/16 – nie? Dodam, że oba budynki były odnowione z pomocą funduszy zewnętrznych. Taka postawa krzywdzi i dyskryminuje obywateli – stwierdza rozżalony pan Paweł.
5 stycznia 2017 toku e-mailem Wojaczek skierował pismo do prezydenta Krzysztofa Mayjaszczyka z opisem swojej sytuacji i prośbą o wyrażenie zgody na wykup mieszkania. Napisał: „Chciałbym Pana Prezydenta bardzo gorąco prosić o wyrażenie zgody na wykup tego mieszkania przeze mnie. Mieszkania z którego jak mi powiedziała pani urzędniczka z Wydziału Mienia i Nadzoru Właścicielskiego „nikt mnie przecież nie wyrzuci”. Proszę o tę zgodę ze względu na to wszystko co mnie łączy z tym miejscem, przez ogromny sentyment i szacunek dla mojego Dziadka, który w pierwszych latach (1958 r.), zaraz po budowie, pełnił tu rolę dozorcy, mojego Ojca dzięki którego staraniom mamy do dziś wybrukowane podwórze i wreszcie – nieskromnie powiem – moim staraniom, jako radnego dzielnicy, podwórze zostało oświetlone i dzięki temu, że poruszyłem kiedyś serca ludzi dobrej woli - zbudowano tu nowoczesną przepompownię ścieków, dzięki której obydwa budynki i okoliczne domy zostały wreszcie podłączone do kanalizacji. Panie Prezydencie, jestem społecznikiem, bo na sercu leży mi dobro miasta.” Do dzisiaj nie ma na nie żadnej odpowiedzi. – No cóż, prezydent zwyczajnym obywatelom nie odpowiada – komentuje ten fakt.
Panu Pawłowi udało mu się jedynie spotkać z wiceprezydentem Mirosławem Soborakiem, w ramach przyjęć na zapisy. – Rozmowa nic pozytywnego nie wniosłą. Prezydent poklepując mnie kordialnie po plecach stwierdził, że nic z wykupu nie będzie, bo taka jest wola prezydenta – kometuje spotkanie Paweł Wojaczek. Warto tu przytoczyć, że Paweł Wojaczek, jest nauczycielem informatyki, pracuje w zawodzie już ponad 35 lat. Wiele lat pełnił obowiązki radnego Dzielnicy Podjasnogórskiej. Jego żona Grażyna też jest nauczycielką i pracuje w Szkole Podstawowej nr 42 w Częstochowie. Oboje zbliżają się do wieku emerytalnego. Budynki przy ul. Loretańskiej były wcześniej własnością Częstochowskich Zakładów Materiałów Ogniotrwałych, gdzie pracował śp. Dziadek pana Pawła – Marian Strzelecki.
Aktualnie w budynku przy ul. Loretańskiej 14/16 znajdują się już trzy mieszkania socjalne. Niestety, ich mieszańacy tworzą poważny stan zaniedbania. W drugim bloku, natomiast, powstała Wspólnota Mieszkaniowa, która dba o blok i otoczenie. Pan Paweł w liście do prezydenta Matyjaszczyka zadeklarował swój udział w zarządzaniu budynkiem, w którym mieszka. „Nie ukrywam, że w tej chwili nie jest z tym zarządzaniem najlepiej i jestem częstym gościem w Zarządzie Budynków Komunalnych. Jednak w drugim budynku, bliźniaczym (ul. Loretańska 10/12), starzy mieszkańcy wykupili kilka mieszkań i od razu widać pozytywne efekty działań wspólnoty mieszkaniowej. Mój budynek (tak piszę ale to słowo „mój” jest dla mnie emocjonalnym paradygmatem) miał w zeszłym roku przeprowadzony audyt i widnieje również w puli możliwej do sprzedaży. Niemniej wszystko w rękach Pana Prezydenta i wierzę, że przychyli się Pan do mojej ogromnej prośby i sprawi, że będę mógł wykupić moje mieszkanie na własność. Bardzo tego pragnę.” – kończył swój list częstochowianin.
Konkludując, trzeba podkreślić, że wprowadzone różne prawo dla bliźniaczych budynków niesie nie tylko konsekwencje wizerunkowe dla otoczenia, ale także powoduje narastanie negatywnych społecznych aspektów sąsiedzkich. Mieszkańcy bloku objętego embargiem czują się bowiem pokrzywdzeni i dyskryminowani.


Do Pana Prezydenta skierowaliśmy zapytanie: dlaczego nie chce wydać zgody na wykup mieszkań w bloku przy ul. Loretańskiej 14/16. Czekamy na odpowiedź. Jak tylko ją uzyskamy, opublikujemy na naszych łamach.



UG

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone