Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 10 (1305) z 2017-03-09, dział : wywiady

Moda na historię

Rozmawiamy z dyrektorem Zespołu Szkół Technicznych Rafałem Piotrowskim






















Od kilku lat, systematycznie, Pana szkoła, przy współpracy z innymi placówkami, przeprowadza historyczno-patriotyczną edukację młodzieży. Zauważa się coraz większe uczestnictwo uczniów w Państwa przedsięwzięciach.
– Po raz kolejny realizujemy projekt o znaczeniu miejskim, gdzie jesteśmy jednym z organizatorów, obok Zespołu Szkół Odzieżowych czy Zespołu Szkół Gastronomicznych. Przedsięwzięcie pod nazwą „Częstochowa 1826-1914” odbywa się pod wyjątkową datą: 14 lutego, który jest dniem ustanowienia Armii Krajowej. W naszym projekcie pochylamy się nad wcześniejszymi dziejami naszego miasta. Chcemy, głosami naszych uczniów, przypomnieć losy miasta i jego mieszkańców w okresie zaborów. Zależało nam też, aby młodzież poprzez pryzmat swoich, często zawodowych szkół, spojrzała na dzieje miasta. Zajmujemy się sprawami kultury, społeczeństwa, gospodarki, przemysłu. Omawiamy rozwój architektury, motoryzacji oraz kolei – tu szeroko przybliżymy powstanie Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Są też referaty o pielgrzymach i ich wpływie na rozwój sytemu gastronomicznego, a także o modzie wieku XIX wieku. Mam nadzieję, że przekazanie obrazu Częstochowy przez młodych ludzi zachęci ich kolegów do pogłębiania wiedzy o swoim mieście.

Czy takie projekty faktycznie wpływają na postrzeganie młodych ludzi, czy czują się bardziej związani ze swoim miastem? Jak ocenia Pan ten aspekt, jako wieloletni pedagog?
– Przytoczę słowa doktoranta Uniwersytetu Opolskiego, który mówił o doktorze Władysławie Biegańskim. Podkreślił, że jeśli młodzi ludzie nie będą znali własnej, lokalnej historii, nie będą jej szanowali, to i inni nie będą jej wspominać i o niej mówić. Takie projekty zachęcają młodych do poszukiwań historii swoich przodków, a poprzez tę drogę idą dalej i zagłębiają się w losy swojej ojczyzny. To ich wiąże z miejscem, miastem, społecznością.

Przypomnijmy projekty, które Państwo przeprowadziliście.
– O szerszym znaczeniu to: „Częstochowianie w marszu do Niepodległej”, „Częstochowa czy Ojczyzna – to ziemia i groby”, „Częstochowa w czasie II wojny światowej”, zakończony wydaniem publikacji „Częstochowa w czasie dwudziestolecia międzywojennego”, i obecnie realizowany „Częstochowa 1826-1914”, który podsumujemy z końcem roku szkolnego. Tu również z myślą o szkołach planujemy wydanie publikacji popularno-naukowej.

Historia dla Pana Dyrektora ma szczególne znaczenie. Jak zrodziło się to zamiłowanie?
– To Katyń. W 2009 roku uczestniczyłem w wycieczce do Katynia po konkursie „Zło dobrem zwyciężaj”, poświęconym księży Popiełuszce. Wizyta w Katyniu wywarła na mnie istotne przemyślenia. Stwierdziłem, że jeśli pracuję jako nauczyciel muszę zaszczepiać miłość do ojczyzny i do tej dużej i małej wśród młodych ludzi. W Katyniu uświadomiłem sobie jak wielu młodych częstochowian oddało swe życie na Kresach, również za swą lokalną ojczyznę – Częstochowę. To stało się dla mnie wyznacznikiem, który zmobilizował mnie do podjęcia edukacyjnego patriotycznego wyzwania. I cieszy mnie, że historia stała się modna, o czym świadczą uczniowie coraz liczniej i chętniej uczestniczący w naszych projektach. I my, nauczyciele musimy to umieć wykorzystać.

Dziękuję za rozmowę.



URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone