Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 17 (1312) z 2017-04-27, dział : sport

PIŁKA NOŻNA. Bez zwycięstwa w stolicy Górnego Śląska

Drużyna częstochowskiego Rakowa zremisowała na wyjeździe z Rozwojem Katowice w spotkaniu 27. kolejki o mistrzostwo drugiej ligi. Gola dla gości zdobył już w 6. minucie strzałem głową – Tomáš Petrášek.

Zespół Rakowa w sobotnim starciu z katowiczanami przystąpił osłabiony brakiem aż trzech „zębów trzonowych” – Łukasza Sołowieja, Petera Mazana oraz Piotra Malinowskiego z występu wyeliminował nadmiar żółtych kartek.
Mimo kadrowych braków, sobotnie spotkanie rozpoczęło się wybornie dla częstochowian, którzy już w 6. minucie objęli prowadzenie. Trójkową akcję zainicjował Rafał Figiel, który zagrał do Adama Czerkasa, a ten przedłużył do Tomasa Petráška. Czeski obrońca skierował piłkę głową do bramki strzeżonej przez Bartosza Solińskiego.
Z upływem czasu pierwszej połowy to Raków dyktował warunki gry i drużyna pod wodzą Marka Papszuna mogła spokojnie w tym meczu prowadzić już dwiema, a nawet trzema bramkami. Próby zarówno Przemysława Mizgały, jak i Filipa Kowalczyka były niecelne, natomiast po strzale Tomasa Petráška piłka otarła się o słupek.
Druga odsłona sobotniego spotkania rozpoczęła się po myśli gospodarzy, którzy już w 56. minucie doprowadzili do wyrównania. Arbiter główny Sebastian Krasny z Krakowa zauważył faul w polu karnym Lukasa Duriski na jednym z zawodników gospodarzy. Za to przewinienie zawodnik Rakowa otrzymał z „automatu” czerwoną kartkę, a dla gospodarzy sędzia z Krakowa podyktował „jedenastkę”, którą na gola zamienił Damian Kowalczyk.
Mimo gry Rakowa w „dziesiątkę” przez ponad półgodziny na boisku nie było widać różnicy. Najbliżej zdobycia bramki na 2:1 był Adam Mesjasz, ale minimalnie przestrzelił. Częstochowianie mogli to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść dosłownie w ostatniej minucie gry. W polu karnym gości nieprzepisowo powstrzymywany był obrońca Rakowa, jednak arbiter główny tym razem nie użył gwizdka., a Adama Mesjasza ukarał żółtą kartką za... symulowanie!
Powtórki video pokazały jednak, że sędzia z Krakowa pomylił się w tej sytuacji na niekorzyść Rakowa Częstochowa. W końcowym rozrachunku częstochowianie z Katowic przywieźli jeden punkt. W tabeli podopieczni Marka Papszuna po 27. seriach gier zajmują miejsce wicelidera z dorobkiem 55. punktów.
Do lidera – opolskiej Odry – tracą trzy „oczka", natomiast nad czwartym w tabeli Radomiakiem Radom mają aż osiem punktów przewagi, a do zakończenia sezonu pozostało już tylko siedem kolejek.
Kolejne spotkanie drużyna Rakowa Częstochowa rozegra w najbliższą sobotę, 30 kwietnia br. O godzinie 14:00 przed własną publicznością częstochowianie zmierzą się z zajmującymi siódme miejsce Błękitnymi Stargard. W drużynie rywali występuje trio byłych piłkarzy Rakowa:- Przemysław Wróbel, Grzegorz Rogala i Robert Brzęczek.
22 kwietnia 2017, 17:00 - Katowice (stadion Rozwoju) :
KS Rozwój Katowice - RKS Raków Częstochowa 1:1, (0:1):
0:1: Petrášek 6'
1:1: D.Kowalczyk 56' (k)
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Murawski 75' (faul)- Czerkas 72' (faul), Mesjasz 90+4' (nie sportowe zachowanie). Czerwona kartka : Duriska 56' (faul). Widzów: 621.
KS Rozwój Katowice : 1. Bartosz Soliński (kpt) - 18. Marcin Kowalski, 3. Michał Czekaj, 19. Sebastian Murawski, 26. Bartosz Sobotka - 21. Bartosz Rutkowski (44' 8. Kacper Tabiś), 14. Bartosz Jaroszek (58' 25. Filip Kozłowski), 27. Michał Płonka, 20. Sebastian Szczepański (89' 23. Bartosz Marchewka), 16. Michał Trąbka - 7. Damian Kowalczyk (86' 13. Przemysław Gałecki).
Rezerwowi: 12.Bartosz Golik - 4.Fabian Wlaź, 24.Piotr Barwiński.
Trener: Tadeusz Krawiec.
RKS Raków Częstochowa : 1. Mateusz Lis - 26. Łukasz Góra (86' 19. Karol Żmijewski), 18. Lukáš Ďuriška, 2. Tomáš Petrášek, 4. Adam Mesjasz - 23. Tomasz Wróbel, 6. Filip Kowalczyk (73' 17. Przemysław Oziębała), 5. Tomasz Margol, 7. Rafał Figiel (kpt), 27. Przemysław Mizgała (61' 11. Jakub Łabojko) - 10. Adam Czerkas (77' 9. Tomasz Płonka).
Rezerwowi: 33.Kamil Czapla - 16.Kamil Wojtyra, 25.Łukasz Siedlik.
Trener: Marek Papszun.


Trenerski dwugłos
KS Rozwój Katowice - RKS Raków Częstochowa
Oto co po zakończeniu sobotniego spotkania mieli do przekazania szkoleniowcy obydwu drużyn.
Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa)
– Spotkanie w pierwszej połowie przebiegało zdecydowanie pod nasze dyktando. Szybko strzeliliśmy bramkę i zaraz potem mieliśmy jeszcze trzy doskonałe okazje do podwyższenia rezultatu. Nie wykorzystaliśmy ich, ale graliśmy nadal bardzo dobrze i płynnie na tym bardzo słabo przygotowanym boisku. Niestety w drugiej części gry zamiast spoglądać na grę zawodników, którzy się wyróżniają to arbiter główny skierował swoją uwagę na siebie.
Już nie chodzi mi o tę sytuację, kiedy dyktuje rzut karny po faulu przed polem karnym. W mojej opinii prowadził te zawody bardzo tendencyjnie. Nie poddaliśmy się i uważam, że grając jedenastu na dziesięciu - wcale nie byliśmy gorszym zespołem.
Szkoda bardzo dobrej sytuacji Adama Mesjasza z drugiej połowy i możemy tego żałować. Cóż taka jest piłka i ludzie popełniają błędy. Ja chciałbym tylko w to wierzyć, że arbiter główny nie robił tego celowo ani specjalnie.
Mamy bardzo dobry zespół i ambitnych chłopaków, którzy chcą grać i dzisiaj to pokazali. Szkoda tylko, że „czynniki zewnętrzne” utrudniły nam dzisiaj odniesienie zwycięstwa i zdobycia trzech punktów. Już tego nie odwrócimy i musimy się z tym pogodzić. Dopisujemy do swojego dorobku jeden punkt i gramy dalej.
Tadeusz Krawiec (trener Rozwoju Katowice)
– Na pewno dla nas zdobyty punkt z Rakowem to taki mały sukces. Przed meczem brałbym go w ciemno, a w przerwie meczu jeszcze bardziej. Drużyna Rakowa bardzo nas zdominowała na boisku i była od nas zdecydowanie lepsza. W drugiej połowie graliśmy z przewagą jednego zawodnika i chciałem, aby to spotkanie rozstrzygnąć na naszą korzyść wpuszczając do gry drugiego napastnika.

FOT. GRZEGORZ PRZYGODZIŃSKI

Przemysław Pindor

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone