Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 19 (1314) z 2017-05-11, dział : kultura

„Galeria po kasztanem” – otwarta

30 kwietnia 2017 roku Częstochowskie Stowarzyszenie Plastyków im. Jerzego Dudy-Gracza oficjalnie otwarło swą „Galerię pod kasztanem”, w III Alei Najświętszej Maryi Panny, przy Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza. Swoje prace na dobry początek pokazali: Teresa Idzikowska, Teresa Malczewska, Anna Polańska, i Krzysztof Mazoń.


Krzysztof Mazoń jest jednym z najmłodszych członków Stowarzyszenia.

Zaprezentował Pan dwa obrazy.
– I oba są dla mnie szczególne. Pejzaż „Aleja” przedstawia bliski mi emocjonalnie zakątek, park na Rakowie, a abstrakcja powstała po tragedii na Śląsku, kiedy zawaliła się hala podczas pokazu gołębiarzy.
Jest Pan jednym z najmłodszych „nabytków” Stowarzyszenia.
– Kilkanaście lat temu byłej już członkiem Stowarzyszenia, ale wraz nieżyjącym już kolegą Andrzejem Jankowskim przeniosłem się do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury, działającego przy Domu Kultury na Rakowie oraz Hucie Częstochowa, w której pracowałem. Teraz powróciłem, jestem na emeryturze i myślę, że bardziej poświęcę się malowaniu. W Stowarzyszeniu mam wspaniałe towarzystwo i myślę, że przy nim się rozwinę artystycznie. To grupa silnych osobowości z silnym i prężnym zarządem. Cieszę się, że tu jestem, poznałem wielu ciekawych ludzi.

A malowanie to Pana pasja z jakąś historią?
– Maluję od zawsze, to choroba, której się nie leczy, i której nie zamierzam leczyć, bo lubię malować. Daje mi to radość. Może jest to trochę genetyczne uzależnienie, mój wujek, ojciec chrzestny też malował. Lubię eksperymentować z różnymi technikami, ale przeważają oleje, odkrywam akryl, w którym uzyskuje zupełnie inną paletę barw.

Inspiracje?
– To różnie. Wydarzenia, przeżycia, obserwacje. Staram się przedstawiać piękno pejzażu, ulotne chwile, nastroje, swoje odczucia osobiste. Często używam symboli i skrótów myślowych. Ale my jesteśmy jedynie naśladowcami cudnej natury, często nieudolnymi.

Inaugurację „Galerii pod kasztanem” zorganizowała Anna Polańska, członek zarządu Stowarzyszenia.

Dzisiaj oficjalne otwarcie Galerii, ale niewielu z Państwa wystawiło swoje prace. Termin nie dopasował?
– Termin zawsze jest odpowiedni, ale chyba zmienna aura, od której jesteśmy zależni, trochę odstraszyła nasze koleżanki i naszych kolegów. Na to otwarcie czekamy cały rok. Wszystkich niezmiernie cieszy to, że możemy w tym miejscu wystawiać nasze obrazy. Ja już miesiąc wcześniej byłam podekscytowana kolejną odsłoną Galerii. Swoje obrazy ściągnęłam z wystawy w Pałacu Ślubów, aby tu móc zrobić otwarcie.

I Pani prezentacja jest bardzo bogata, może nawet retrospektywna…
– Tak pokazałam szeroką tematykę. Każdy z nas szuka tego, co mu w duszy gra. Jakiś zapach, światło, miejsce... Ludzie podobnie patrzą na sztukę, poszukują bliskich im klimatów, spotkań z naturą, architekturą.

Pani poszukuje natchnień w różnych miejscach.
– Jeździmy po świecie, ale najładniej jest u nas. Na naszej urokliwej Jurze. I tam poszukuję i znajduję najwięcej inspiracji, również podczas naszych plenerów w Złotym Potoku, a teraz w Olsztynie.

Państwa prezentacje w Galerii zapewne zbliżają Was do częstochowian?
– Bardzo nam na tym zależy. Myślę, że coraz więcej nas widać, że coraz więc o nas słychać. Częstochowa też o nas pamięta. Honorują nas władze miasta, ale także władze państwowe, co jest dla nas zaszczytem. Podczas obchodów 25-lecia naszego Stowarzyszenia Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznał kolejne odznaczenia „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Galerię licznie odwiedzają częstochowianie, również goście spoza naszego miasta. Często słyszymy od nich, że znają nas i naszą Galerię, że nas pamiętają i poszukują. Dlatego staramy się być tu zawsze, zależy nam, aby informacja o Galerii była w publikatorach miejskich jako atrakcja turystyczna Częstochowy. O to zabiegamy z panią prezes Ewą Powroźnik.

Kraków, Warszawa, Poznań, Wrocław mają swoje „podniebne galerie”. Ma i Częstochowa, pod kasztanem…
– Polubiliśmy to miejsce i stało się ono przez naszą tu obecność charakterystyczne dla miasta. Jesteśmy tu w każdy weekend, jeśli jest pogoda. Jeśli aura nie pozwala na wystawienie obrazów, to zachęcam, aby koledzy i koleżanki wybierali któryś z dni. Wyjątkowo, kiedy nas tu nie ma, uczestniczymy w jakimś wydarzeniu miasta lub w regionie. Jesteśmy stale na pikniku samorządowym na Promenadzie im. Niemena oraz w Olsztynie na wydarzeniu „Ogrody Plebańskie”, które odbywa się w czerwcu.
Dziękuję za rozmowy



URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone