Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 36 (1331) z 2017-09-07, dział : historia

GINĄCE MIASTO. Wielki dom Wielkiego Księcia

W krajobrazie Częstochowy możemy odnaleźć obiekty, których obecna kondycja w sposób rażący kontrastuje z ich świetną przeszłością wpisującą się w dzieje naszego miasta. Zabytki mocno nadszarpnięte zębem czasu i jakby wrzucone do naszej codzienności, zdążyły wrosnąć w świadomość mieszkańców na tyle, że zaprzątnięci swoimi sprawami, z czasem zapominamy o ich pierwotnej roli i historii. Do takich miejsc zaliczyć można rozległą kamienicę nazywaną potocznie „Domem Księcia”.



Przed I wojną światową Częstochowa była jednym z głównych ośrodków garnizonowych, w którym stacjonowało circa 3000 rosyjskich żołnierzy. Należy pamiętać, że Rosjanie po Powstaniu Styczniowym stali się właścicielami 29 posiadłości ziemskich w okolicach Częstochowy. Nic więc dziwnego, że malownicze (wówczas) tereny położone niedaleko dworca kolei warszawsko-wiedeńskiej przyciągnęły uwagę carskiego syna, księcia Michała Aleksandrowicza Romanowa. Wcześniej znajdował się tam maneż 42 pułku dragonów, później zaś 14 pułku huzarów. Książę nabył ów teren w 1896 roku, będąc już wówczas posiadaczem lokalnych włości takich jak Ostrowy, Łobodno, czy Zagórze. Zakupiony grunt wydzielony był przez bieg ulicy Teatralnej (aleja Wolności), Nowej (Jana III Sobieskiego) oraz T. Boya-Żeleńskiego, która wówczas najprawdopodobniej nie posiadała nazwy. To tutaj właśnie arystokrata postanowił wznieść okazały, modernistyczny apartamentowiec.
Budowa trwała od 1912 r. W zamyśle księcia Romanowa miała ona stanowić kompleks luksusowych rezydencji przeznaczonych dla urzędników i wysokich rangą oficerów rosyjskich. Projektu podjął się znany, warszawski architekt Brunon Edward Paprocki, który później wyjechał do Ameryki Południowej. Przedsięwzięcie realizowała firma budowlana Ludwika W. Sobieraja, zaś nadzór nad pracami sprawował inżynier Dymitrij Mieczysławowicz Matulewicz. Apartamenty oddano do użytku w październiku 1913 r. Pierwotny wygląd kamienicy możemy podziwiać już tylko na zabytkowych fotografiach. Trzykondygnacyjna kamienica przy ul Teatralnej 58 była wówczas jednym z największych i najpiękniejszych budynków mieszkalnych w Częstochowie. Szczególne wrażenie musiała wywierać majestatyczna elewacja zwieńczona narożnymi basztowymi kopułami oraz liczne i przepysznie zdobione półkoliste wykusze oraz murowane balkony. W skład założenia wchodziły również oficyny, co razem dawało kształt czworoboku z przecinającym go pośrodku ramieniem. Od strony południowo-zachodniej dobudowano także parterowy pawilon. Gmach miał swoim zachodnim skrzydłem, ciągnącym się wzdłuż ul. Nowej, sięgać dzisiejszego lodowiska, jednakże wybuch Wielkiej Wojny w 1914 r. położył kres tym planom, a sam Wielki Książę powrócił do Rosji, gdzie po abdykacji jego brata, cara Mikołaja II, w wyniku rewolucyjnej zawieruchy zginął z rąk bolszewików.
Wkrótce kamienica została zajęta przez Niemców, którzy przystosowali ją na potrzeby wojskowego lazaretu. Po wycofaniu się ich, w listopadzie 1918 r. szpital wraz z wyposażeniem przejęła polska administracja wojskowa. Funkcję naczelnego lekarza objął kpt. Józef Kluczewski, który dbał o coraz lepszą organizację prowadzonej przez siebie placówki i umożliwienie leczenia maksymalnej liczbie ludzi. Do szpitala transportowano rannych w walkach o Lwów, a później także z pól bitewnych wojny polsko-bolszewickiej. Do zdrowia wracali tu także uczestnicy III Powstania Śląskiego. Kiedy ustały walki, kwatermistrzostwo oddało budynek rodzinom żołnierzy i oficerów 7 Dywizji Piechoty. Zainstalowano tam wodę, prąd oraz kanalizację. Na początku lat 30-tych usunięto kopuły i ozdobne elementy fasady. 24 stycznia 1931 r. w przyległym pawilonie otwarto kasyno wojskowe, przy czym obecny był, mieszkający tam gen. Mieczysław Dąbkowski. Wymieniając innych, znakomitych lokatorów kamienicy trzeba wymienić jeszcze gen. Janusza Gąsiorowskiego, gen. Wacława Stachiewicza (tego, który później obejmie funkcję Szefa Sztabu), a także samego gen. Stanisława Maczka. To tutaj mieszkała rodzina Piotra Skrzyneckiego, barda Piwnicy pod Baranami, syna pułkownika Mariana Skrzyneckiego. Po wybuchu II wojny światowej wojskowe rodziny ewakuowano na wschód, a w 1943 r. władze okupacyjne kwaterowały tam niemieckich żołnierzy. Po wojnie budowla nie odzyskała już nigdy dawnej świetności, a na domiar złego ówcześni włodarze miasta zaadoptowali ją na mieszkania dla problematycznych lokatorów. Od tego momentu rozpoczął się jej powolny upadek. Los kamienicy w chwili pisania tego artykułu wydaje się już przesądzony, ponieważ szanse na remont zdewastowanego budynku są raczej nikłe.



MICHAŁ KULIG

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone