Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 44 (1339) z 2017-11-02, dział : Gazeta Częstochowa

Jednak strajk

Pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Częstochowie postanowili walczyć o podwyżki.




3 listopada o godzinie 10:00 rozpoczął się strajk w Domu Pomocy Społecznej w Częstochowie przy ulicy Kontkiewicza 2. Ponad 60 pracowników odeszło od swych obowiązków. Podopiecznym zapewnia się jedynie podstawowe funkcje opiekuńcze.

Pracownicy walczą o obiecane przez dyrekcję oraz prezydenta Matyjaszczyka podwyżki w wysokości 250 złotych. Strajk, organizowany przez NSZZ Regionu Częstochowskiego, jest bezterminowy. Pracownicy są zdeterminowani, by protestować aż do skutku.

We wrześniu urząd miasta poinformował dyrekcję DPS, że może przygotowywać się do wypłacenia pracownikom podwyżek wysokości 250 złotych. Choć to niewysoka kwota, dla pracowników DPS stanowiłaby ogromną różnicę. Ponad połowa personelu zarabia poniżej 2 tys. złotych miesięcznie. W październiku prezydent Częstochowy jednak zmienił zdanie. Okazało się, że i obiecana podwyżka będzie wynosić o sto złotych mniej. Jolanta Ziółkowska, pracownica DPS i sekretarz częstochowskiego NSZZ na konferencji prasowej mówiła: "Czujemy się oszukani! Obiecano nam 250 złotych podwyżki, a teraz prezydent Matyjaszczyk nie chce podpisać decyzji o wypłatach. To po prostu nieuczciwe."

Załoga częstochowskiego DPS ma pod opieką ponad 200 mieszkańców. Praca z chorymi i niesamodzielnymi osobami wymaga specjalistycznego przygotowania, jest szczególnie trudna i obciążająca psychicznie. Tymczasem średnie wynagrodzenie w ośrodku wynosi zaledwie 2100 złotych. Jak mówiła Jolanta Ziółkowska: "Na podwyżki dla pracowników prezydent Matyjaszczyk nie musi nawet znajdywać pieniędzy w budżecie miasta. Dzięki sprawnemu zarządzaniu DPS dysponuje wystarczającymi środkami. Potrzebna jest tylko pisemna decyzja, ale prezydent Częstochowy uznał, że pracownicy nie zasługują na te 100 złotych więcej i zablokował przyznanie podwyżki".
Jednak naczelnik Wydziału Społecznego Adrian Staroniek twierdzi, że błędne jest mówienie o wypracowaniu środków na podwyżki przez DPS. To jest jednostka opiekuńcza, nie produkcyjna. Pieniądze na podwyżki muszą być zapewnione w budżecie miasta - mówi Staroniek.
Decyzja o strajku jest także wynikiem przebiegu spotkania załogi DPS z prezydentem Częstochowy. Jolanta Ziółkowska relacjonowała: "W trakcie spotkania pan Matyjaszczyk zachowywał się arogancko i lekceważąco wobec pracowników. Informacje o zablokowaniu obiecanej podwyżki przekazywał odwrócony bokiem w trakcie pisania SMS. Takie traktowanie ciężko pracujących ludzi jest niedopuszczalne."

Zdecydowana większość pracowników strajkuje. Aby zabezpieczyć zdrowie i życie podopiecznych DPS załoga zdecydowała, że pielęgniarki, pracownice kuchni i recepcjoniści nie wezmą udziału w proteście. Pracownicy planują strajkować aż do skutku. Po kolejnych negocjacjach z dyrektorem Zbigniewem Kamińskim strajkujący zapowiedzieli, że mogą zrezygnować ze stu złotych na rzecz premii 2000 zł na koniec roku. Jeśli będzie na to zgoda prezydenta, to zakończą strajk.
www.gazetacz.com.pl



r

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone