Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 46 (1341) z 2017-11-16, dział : felieton

BONA FIDE. Wszędobylstwo

Krzysztof Matyjaszczyk doszedł do swojego, prezydenckiego fotela na kanwie totalnej krytyki prezydenta Tadeusza Wrony. Wronie – paradoksalnie – dostawało się za to, że za dużo zrobił w Częstochowie. Dzisiaj to, co było jego zasługą, Matyjaszczyk przypisuje sobie jako własny wkład w rozwój miasta.


A przecież: modernizacja Alei Najświętszej Maryi Panny, rozbudowa i remont Filharmonii, budowa hali sportowej na Zawodziu, przebudowa stadionu żużlowego, to dzieła Wrony. Nie skąpił on także pieniędzy na sport, za jego czasów dobrze miały się wszystkie kluby i te większe, i te małe. Wrona też przygotował strategię rozbudowy sieci dróg w Częstochowie, dając podwaliny pod kolejne inwestycje. Opracował dokumentacje techniczne głównych arterii, a nawet rozpoczął procedury pozyskiwania pieniędzy unijnych na przebudowy. Urwanie kadencji przerwało plany. Niektóre z nich, jak budowę ulicy Warszawskiej skończył Matyjaszczyk.
Wrona pożegnał się ze stanowiskiem z powodu zachłanności na wszechobecność. Bywał wszędzie. Nic w Częstochowie nie mogło odbyć się bez jego patronatu. Nierzadko jednak bywa, że uczeń przewyższa mistrza. I Matyjaszczyk daleko przelicytował Wronę. Jako urzędujący włodarz, Krzysztof Matyjaszczyk wykorzystuje wszelkie okazje do wszędobylstwa. Obejmuje patronatem festiwale, konkursy, szkolne przedstawienia, akademie… Ściska ręce i rozdaje uśmiechy. Za publiczne pieniądze obdarowuje kwiatkami, cukierkami, pączkami… Okazji ku temu nie brakuje, przecież dzisiaj każdy dzień ma przypisane jakieś święto, toteż skwapliwie prezydent Matyjaszczyk i jego służby to wykorzystują. Matyjaszczyk pozuje też na przyjaznego przyrodzie. W świetle kamer, w asyście – jak to co niektórzy wyliczyli – sześciu towarzyszy broni, zasadził, ba, jedno drzewko. W niebyt natomiast obraca usunięte dorodne drzewa z ulic: św. Rocha, Kiedrzyńskiej, Sobieskiego czy Placu Orląt Lwowskich. Za ten dorobek partia Razem przyznała mu miano pierwszego drwala w Częstochowie i „Złota piłę”.
Matyjaszczyk już czuje się wybranym na kolejną kadencję. Przecież nawet lokalna „wyrocznia” dała mu 60 procent poparcia częstochowian w kolejnych wyborach. To przekonanie wzmacniają tuby propagandowe, zwłaszcza stowarzyszenia senioralne, które prezydent Matyjaszczyk dotuje z miejskiej kasy.
Ale pycha bywa zgubna. Dzisiaj Matyjaszczyk boryka się ze strajkiem w DPS przy ul. Kontkiewicza, gdzie pracownicy walczą o przyznanie obiecanej przez prezydenta, a wypracowanej przez załogę, podwyżki. Oburzeni są także sportowcy i działacze Klubu „Raków”. Prezydent Matyjaszczyk ukarał Klub za kibiców i nie dość, że cofnął mu 500 tysięcy złotych dotacji, to jeszcze przyłożył 100 tys. złotych kary. Kibicom
krew nadmiernie zawrzała, gdy zobaczyli jak chorzowianie palą flagę „Rakowa”. Czy jednak pozbawienie Klubu egzystencji, to odpowiednia kara za niekontrolowane zachowanie kibiców?



URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone