Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 49 (1344) z 2017-12-07, dział : felieton

Ale logo…

Ostry, nieprzyjazny, odpychający. Tyle, i aż tyle można powiedzieć o nowym projekcie artystycznym, który popełnił prezydent Krzysztof Matyjaszczyk, czyli o nowym logo miasta Częstochowy, które w amerykańskim stylu, niemal przy dźwięku fanfar, zaprezentowali Krzysztof Matyjaszczyk i jego pierwszy zastępca Jarosław Marszałek. Niestety, nie zawsze, nowe znaczy lepsze, choć trzeba przyznać, że i poprzedni znak firmujący Częstochowę – był do bani.



























I cóż tęgie głowy wymyśliły? Nazwę Częstochowa podzielono odkrywczo na dwa wyrazy: „CZĘSTO” i „CHOWA” i drugi wyraz schowano w połowie pod pierwszym, i to wszystko po to, aby prezydent Matyjaszczyk mógł odkrywczo stwierdzić, że trzeba pokazać, że Częstochowa ukrywa coś, co warto odkryć. – Udało się nam wypracować coś, czego do tej pory jeszcze nie było. Wszystkich nas przecież intryguje to, czego nie widać, co jest schowane... – perorował dziennikarzom na konferencji prasowej Matyjaszczyk. No cóż…
Według Krzysztofa Matyjaszczyka nowe logo ma przyczynić się do zaprezentowania miasta w niebanalny, nowoczesny i atrakcyjny sposób. Ba, ma również budować oryginalną markę miasta, kojarzonego nie tylko z Jasną Górą, ale szerzej: z tajemnicą i otwartością. Dlatego: opiekuńczemu, przyjaznemu, ciepłemu wizerunkowi Jasnej Góry, przeciwstawia prezydent Matyjaszczyk całą, piarowską blagę postmodernistycznego kiczu.
Tę pseudonowoczesność lepiej schować do szuflady, bo o prosperity miasta nie decyduje znaczek, ale stawianie na potencjał ludzi, którym stwarza się warunki do rozwoju i stabilizacji życiowej. By to zapewnić, trzeba przede wszystkim zadbać o miejsca pracy i wysoki poziom inwestycji w gospodarkę. Takich zapędów jednak u obecnej władzy nie widać, bo póki co, wśród 33 miast, które straciły status województwa, Częstochowa jest na ostatnim miejscu, pod względem realizowanych inwestycji, przekładających się na miejsca pracy, a na pierwszym, pod względem wyludniania się. Bo takie są rzeczywiste osiągnięcia (?!?) obecnej władzy.
Ale prezydent Matyjaszczyk zajmuje się logo i zapowiada szeroko zakrojoną akcję promującą ten miernej jakości artystycznej znaczek – zapewne stanie się ona jednym z ważnych elementów zbliżającej się kampanii do kolejnych wyborów samorządowych.
I – jak dotąd – prezydentowi Matyjaszczykowi najlepiej wychodzą właśnie takie popisy propagandowe. Trzeba przy tym pamiętać, że na spełnianie tych zachcianek ciężko pracują wszyscy mieszkańcy Częstochowy. Taki zbiorowy Święty Mikołaj.



URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone