Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 50 (1345) z 2017-12-14, dział : historia

GINĄCE MIASTO. Elanex, Motte, Mote…

Piękne, ekskluzywne, prestiżowe i oryginalne! Takie osiedla, centra kulturowe i handlowe, a czasami całe dzielnice, powstają we wszystkich częściach świata z przekształcenia nieczynnych, zabytkowych zakładów przemysłowych. Nasze częstochowskie, dawne fabryki nadają się wspaniale do tego typu aranżacji. Jednak z niezrozumiałych przyczyn, po dziś dzień, los pisze dla nich zupełnie inne scenariusze.



W 1889 roku, po impulsie dla częstochowskiego przemysłu, wywołanego wyznaczeniem trasy kolei Warszawsko-Wiedeńskiej przez nasze miasto, trzech francuskich przedsiębiorców spod Lyonu, założyło spółkę z potężną fabryką włókienniczą w pobliżu zbiegu rzek Stradomki i Warty, pod nazwą „Motte, Meillasoux, Caulliez et Delaoutre”, a nazywaną przez częstochowian potocznie – „Mote”, która w 1904 roku zatrudniała już 1100 pracowników.
Zabudowania fabryki zostały rozplanowane na wzór staropolskiego folwarku szlacheckiego, a odpowiedzialny za jej projekt, wybitny polski architekt - Edward August Lilpop posiadający w swoim dorobku wiele dzieł architektury – nadał całemu kompleksowi nieprzeciętny styl i charakter neogotyckiego miasteczka robotniczego, które w swoim obrębie mieściło nawet obecne boisko klubu KS „Victoria”, który to właśnie został założony przez pracowników zakładów włókienniczych.
W naszym mieście znajduje się jeszcze jeden dowód wielkiego talentu Lilpopa, a jest to ukończony w 1909 roku tzw. Pałacyk Mottego – willa swoim kształtem nawiązująca do bajkowych zamków rodem z wytwórni W. Disneya, a będąca w dobrym stanie i znajdująca się obecnie przy ulicy Krakowskiej 80.
Lata pierwszej Wojny Światowej to bezczelna, niemiecka grabież produktów, surowców, a nawet części maszyn należących do zakładów włókienniczych. Niemcy internowali francuską kadrę częstochowskiej fabryki pod pretekstem walki z Francją, tak samo tłumacząc zarekwirowanie całych hal produkcyjnych.
Być może fabryka Jeana Mottego upadłaby raz na zawsze, gdyby nie działalność Henryka Stalensa, który wiele ryzykując, zdołał ukryć część cennych maszyn – za co odznaczony został orderem Polonia Restituta. Po wojnie obejmując stanowisko dyrektora zakładów, podjął się ciężkiemu zadaniu i to dzięki niemu, produkcja w Częstochowie ponownie ruszyła już w 1921 roku.
Spółka stała się akcyjną, a jej nazwa została zmieniona na „Union Textile”. Lata międzywojenne to także okres prężnego rozwoju firmy, inwestycji takich jak zastosowanie innowacyjnych przędzalni wózkowych czy budowa nowych hal i kotłowni. W tym czasie przedsiębiorstwo zatrudniało ponad 2000 osób.
Fabryka przetrwała II Wojnę Światową, a pod okupacją komunistów jej nazwa została zmieniona dwukrotnie, początkowo na charakterystycznie dla tego okresu długą – „Częstochowskie Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Koszutskiej”, a następnie na najbardziej dziś znaną – „Elanex”.
W PRL-u zakłady „Elanex” były największymi w mieście mimo, że zatrudniały już znacznie mniejszą liczbę osób bo niespełna 900. Roczna sprzedaż w tym niewątpliwie ciemnym okresie naszej historii wynosiła około 6000 ton przędzy.
31 stycznia 2003 roku „Przędzalnia Czesankowa Elanex” definitywnie zatrzymała produkcję, rozpoczynając tym samym okres stopniowego upadku i popadania w ruinę zabytkowych budynków. Powstała patowa sytuacja, przedsiębiorstwo nadal jest zadłużone, a włodarze miasta, mimo możliwości wykupu atrakcyjnych terenów poprzemysłowych nie mają pomysłu na zagospodarowanie ich i nic nie wskazuję na to, aby miało się to wkrótce zmienić. Za to MZDiT, na początku tego roku planowało przeprowadzić przez ten obszar drogę, wyburzając przy tym część starych budynków, co jednak nie doszło do skutku przez stanowczy sprzeciw społeczeństwa.
Mogące być wizytówką Starego Miasta – poindustrialne zabudowania zakładów Mottego niszczeją. Kunszt staropolskich architektów i inżynierów nie pozwala na kompletne zawalenie się starego przemysłowego miasteczka, a pobudza wyobraźnie i daje nadzieję na dobre wykorzystanie tych obszarów w przyszłości.

Filip Nowakowski


Filip Nowakowski

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone