Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 8 (1355) z 2018-02-22, dział : historia

GINĄCE MIASTO. Częstochowskie Rudy Żelaza

Wciąż istniejące w okolicach Częstochowy złoża rudy żelaza, których wydobycie zostało uznane za nierentowne, są szacowane na około 400 mln ton. Górnictwo naszego regionu, w szczytowym momencie zatrudniało 20 tysięcy osób, a jego wydobycie stanowiło według szacunków 30 procent tego, co trafiało do hut. Jednak totalitarna, socjalistyczna władza zadecydowała o zamknięciu tej gałęzi częstochowskiego przemysłu. Pamiątką po nim są rozsiane po wielu pobliskich miejscowościach mniejsze bądź większe hałdy pokopalniane. Czy tak musiało się to skończyć i czy to definitywny koniec lokalnego górnictwa?


Udokumentowany początek górnictwa w naszym regionie przypada na koniec XIV wieku. Właśnie z tamtych czasów pochodzi dokument nadania przywilejów na wydobycie żelaza, wydany przez Władysława Opolczyka. Częstochowski Obszar Rudonośny – jak nazywane są złoża, o których mowa – ciągnie się aż od Zawiercia po Wieluń, a jego długość to około 120 kilometrów.
Częstochowskie kopalnie rozwinęły się razem z miastem na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to kolej Warszawsko-Wiedeńska transportowała żelazny surowiec. W tamtych latach czynnych było już 21 kopalń. Lata 1950–1964 przyniosły otwarcie kolejnych 25 miejsc wydobycia.
Równolegle do kopalń powstawały linie kolei wąskotorowej. Pierwsza z nich ruszyła już w 1900 roku i prowadziła z Walaszczyk do Kolonii Poczesnej, następne powstawały linie z Nowej Kuźnicy, Grodziska i Dębowca. Łącznie do 1930 roku powstało ich 11, z czego żadna nie zachowała się do naszych czasów – wszystkie zostały rozebrane wraz z zamknięciem kopalń.
Rozwój lokalnego górnictwa przyczynił się także do powstawania hut. Wiele okolicznych miejscowości odnotowało znaczny rozwój właśnie dzięki działalności tych dziedzin przemysłu. Są to chociażby: Poczesna, Łojki, Jastrzębie, w których prowadzone było wydobycie, czy Panki, Blachownia i Zawiercie, które posiadały huty. We wcześniejszych wiekach ruda żelaza była wykorzystywana także w kuźnicach. Z tamtego okresu pochodzą miejscowości noszące charakterystyczne nazwy, jak na przykład Kuźnica Stara. Zostały wybudowane nawet nowe osiedla robotnicze – w Hucie Starej B, Nowej Wsi, a także liczne pojedyncze bloki położone w różnych miejscowościach i dzielnicach.
W Częstochowie powstały nawet szkoły, mające kształcić przyszłą kadrę administracyjną i inżynieryjną kopalń i hut – Techniczne Zakłady Naukowe Górnictwa Rud, przekształcone w dzisiejszy TZN, a także Szkoła Przemysłowa Państwowej Huty „Częstochowa”, obecnie Zespół Szkół im. Bolesława Prusa w Częstochowie. Ciężko pracujący pod ziemią górnicy mieli także zapewnioną opiekę zdrowotną – 28 kwietnia 1963 r. został założony szpital w Blachowni, mający leczyć całe rodziny górnicze.
Naszym kopalniom wiodło się najgorzej pod rosyjskim zaborem. Brakowało maszyn i narzędzi, które w śląskich kopalniach pojawiły się ponad 100 lat wcześniej, a górnicy pod ziemią niejednokrotnie musieli pracować w pozycji leżącej. Ożywienie przyniosło odzyskanie niepodległości w 1918 roku. Wtedy wraz ze wzrostem gospodarczym zawitały modernizacje i inwestycje.
Kres tutejszemu wydobyciu rudy żelaza przyniósł bilans wykonany pod koniec lat 70 XX wieku. Jako że okupacyjna, komunistyczna władza ustalała centralnie wszystkie ceny, często nie zważając na realne koszty, kopalnie okazały się w nierentowne, co doprowadziło do ich zamknięcia, zalania i wyburzenia. W to miejsce wszedł zintensyfikowany import z ZSRR.



FILIP NOWAKOWSKI

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone