Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 9 (1356) z 2018-03-01, dział : sport

Za kulisami Prezentacji Rakowa Częstochowa: „Walczymy o więcej”.

Rozmowa z trenerem Rakowa – Markiem Papszunem.



Panie trenerze jesteśmy po wspaniałej uroczystości – prezentacji drużyny Rakowa na rundę wiosenną Nice 1. Ligi. Hasłem jest „Walczymy o więcej" – jakby Pan je zinterpretował?

– Myślę, że to jest to dość istotne hasło – nasza drużyna zajmuje przecież trzecie miejsce w rozgrywkach Nice 1. Ligi. To nie jest też slogan, który mówi wszystko wprost. Do tego trzeba podchodzić bardzo spokojnie, bo wszystko dzieje się dość szybko. Wtedy też możemy się mocno rozczarować, gdy coś nam nie wyjdzie.
Trzeba też pamiętać, jakie klub miał cele na ten sezon. Ja nie będę się tutaj bronił, bo bardzo dużo powiedzieli sami zawodnicy – oni są przygotowani do tego, aby te najwyższe cele realizować już w tym sezonie. Do tego będziemy wszyscy dążyli.

Jakby Pan podsumował ten intensywny okres przygotowań Rakowa do rundy rewanżowej?

– Myślę, że dobrze. W tym czasie największym problemem są jakieś urazy – mimo tego, że jest zima to jeszcze dochodzą do tego duże obciążenia organizmu. Właściciel klubu Michał Świerczewski zapewnił nam bardzo dobre warunki przygotowań z obozem w Turcji włącznie.
Nie możemy narzekać, a wręcz powinniśmy być właścicielowi wdzięczni, że takie warunki nam stworzył. W Częstochowie cały czas mamy spory problem z infrastrukturą i wiemy doskonale, że w okresie zimowym tutaj trenować po prostu nie możemy.

W przerwie zimowej sporo wzmocnień drużyny. Czy te cele transferowe, jakie sobie Pan zakładał, zostały zrealizowane w większym stopniu?

Nigdy nie jest tak, że wszystkie cele transferowe się spełni. Jeszcze się nie zdążyło, aby pozyskało się wszystkich tych zawodników, których się chce.
Natomiast z tych piłkarzy, którzy przyszli do Rakowa – ja jestem zadowolony. Trzeba dać im trochę czasu, nie można też wywierać na nich presji – mam tutaj na myśli Mateusza Zacharę, który będzie w pojedynkę wygrywał wszystkie mecze. Nie o to w tym wszystkim chodzi.

Jest to generalnie nie możliwe na tym poziomie. Nie wiem też jaki zawodnik musiałby do nas trafić, aby tak się działo. Dlatego też moja prośba do was – dziennikarzy: nie wywierajmy presji na Mateuszu Zacharze, dajmy mu spokojnie grać. On swoją pracę tutaj wykona, jestem o tym przekonany.

Jak Pan widzi stadion przy Limanowskiego się dość dużo zmienił. Powstały maszty oświetleniowe i jest to jedna z największych inwestycji na tym obiekcie w ostatnich latach. Czy to może też pomóc w tym, że tych meczów Raków będzie wygrywał więcej niż w rundzie jesiennej?

– Myślę, że tutaj powinniśmy wlać trochę więcej optymizmu. Coś się na stadionie wreszcie ruszyło i te mecze będą miały zupełnie inny klimat. Jeździliście też na inne obiekty w Polsce i wiecie doskonale, że zupełnie inaczej wyglądają mecze przy oświetleniu, niż gra się np. o godzinie 13:00 jesienią i inne godziny nie wchodzą w grę.

Dodatkowo dochodzi telewizja i te nasze mecze są chętniej transmitowane – to też jest duży atut. Wtedy też kibiców będzie więcej i te spotkania będą dużo bardziej atrakcyjne.
Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Przemysław Pindor i Adam Kliszczak

FOT: Grzegorz Przygodziński




PP

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone