Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 36 (718) z 2005-09-08, dział : archiwum(450-479)

Blamaż

Budlex Polonia Bydgoszcz - Złomrex Włókniarz Częstochowa 61:29

Wielki zawód sprawili częstochowscy żużlowcy swoim kibicom podczas rewanżowego, półfinałowego pojedynku fazy play-off w Bydgoszczy. Osłabieni, brakiem skarżącego się na problemy zdrowotne Sullivana, częstochowianie doznali totalnej klęski, przegrywając z Polonią aż 32 oczkami. Jedynym jasnym punktem zespołu spod Jasnej Góry był norweski Polak Rune Holta. Pozostali członkowie zespołu biało-zielonych o swoim występie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Na słowa uznania zasłużyli także kibice częstochowskiej drużyny, którzy w licznej grupie pojawili się na bydgoskim stadionie. Kulturalny doping, który zaprezentowali co prawda nie dodał skrzydeł ich pupilom, lecz po raz kolejny udowodnione zostało, że najlepszych w kraju fanów na Włókniarz.
Wracając do meczu należy stwierdzić, że był to pojedynek do jednej bramki, a częstochowskie gwiazdy zupełnie nie potrafiły znaleźć sposobu na perfekcyjnie przygotowany bydgoski team. W pewnej fazie meczu, można było odnieść wrażenie, że żużlowcy z lwem na plastronie (poza Holtą) jeździli tak, jakby chcieli jak najszybciej "odbębnić" swoje i zapomnieć o tym meczu. Poniżej przedstawiamy komentarze prezesa, trenera oraz zawodników Włókniarza na temat bydgoskiego blamażu
PAWEŁ MIELCZAREK + FOTO:
Złomrex Włókniarz Częstochowa: Sebastian Ułamek 6 (0,3,1,1,1,d,-), Ryan Sullivan - zawodnik zastępowany, Grzegorz Walasek 5 (0,0,3,0,0,2), Sławomir Drabik 3 (1,0,-,1,-,1), Rune Holta 14 (2,3,3,1,2,1,2), Marcin Piekarski 1 (1,0,0,-,-), Damian Romańczuk 0 (0,0,0,0).
Budlex Polonia Bydgoszcz: Andreas Jonsson 11 (3,2,3,3), Jacek Krzyżaniak 10+2 (1,1*,2*,3,3), Robert Sawina 10+2 (3,1*,3,2*,1), Michał Robacki 9+2 (2*,2,2*,3,d), Piotr Protasiewicz 12+1 (2,3,2,2*,3), Krystian Klecha 7+2 (3,1*,2*,0,1), Krzysztof Buczkowski 2+1 (2*).
Najlepszy czas dnia uzyskał Sebastian Ułamek 64,75 w wyścigu piątym.

Postawa biało zielonych w meczu była kompromitacją. Kibice mówią o blamażu. Nie tak to miało wyglądać. O komentarz poprosiliśmy prezesa, trenera oraz zawodników Złomrex-u Włókniarza. Oto co usłyszeliśmy:
Grzegorz Walasek - Nie będę się tłumaczył. Pojechałem słabo, nie miałem koncepcji na rozegranie pierwszego łuku, byłem za wolny. Nawet, gdy wygrałem start, wystarczył jeden błąd, by znaleźć się na końcu stawki. Zrobiłem kilka punktów, ale podsumowując swój występ, muszę stwierdzić, że był on mizerny. Gratuluję zwycięzcom, którzy jeździli równo i zasłużyli na wygraną. Mam nadzieję, że po porażce zawodnicy nie załamali się na tyle, by nie powalczyć o brązowy medal. Ja mam ambicję i zamierzam walczyć o niego. Myślę, że drużynę stać na to, by znalazła się na trzecim stopniu podium DMP.
Sebastian Ułamek - Dokładnie nie tak sobie to wyobrażaliśmy. Zaskoczeni byliśmy bardzo twardym bydgoskim torem. Nie mogę być zadowolony ze swojego występu. W pierwszym starcie, w wyniku upadku, straciłem swój najlepszy motocykl (pokrzywiła się rama). Po dopasowanie drugiej maszyny do warunków panujących na torze zacząłem nawet wygrywać, ale znów dopadł mnie pech. Urwał się wał w silniku. W wyniku czego pod koniec zawodów nie miałem za bardzo na czym startować. Na pewno zawiedliśmy zarząd, sponsorów i kibiców, którzy liczyli, że awansujemy do finału. Sądzę, że gdy drużyna zmobilizuje się, wówczas uda się jej zdobyć brązowy medal.
Sławomir Drabik - Ten mecz przypominał nieco walkę Hołoty o tytuł mistrza świata. Szkoda, że przegraliśmy w takim stylu. Po prostu nas zbili…konkretnie. Cios był bolesny. Mogę mówić jedynie za siebie: Wychodziłem ze startów dwudziesty piąty, a później mogłem jedynie oglądać plecy rywali. Na razie nie myślę o meczach z Apatorem… Nie ma jak złoto, a brąz najlepiej wygląda na spodniach, cha, cha, cha… Była to totalna porażka, plajta. Ostatni raz tak wysoko przegraliśmy chyba przed wojną.
Trener Jan Krzystyniak - Przyjechaliśmy do Bydgoszczy w myślą o wywalczeniu awansu do finału. Rzeczywistość okazała się zgoła inna. Miejscowi żużlowcy "stłukli" nas niemiłosiernie. To nie była porażka, to była kompromitacja! Mówi się, że trzech zawodników meczu wygrać nie może, w naszym przypadku jeden - tym bardziej. Wiadomo, że żużel jest sportem, a w sporcie ktoś musi przegrać. Można przegrywać, ale nie w takim stylu, jaki zaprezentowali moi zawodnicy. Publiczność nagradzała brawami Holtę, który jako jedyny częstochowianin nawiązywał wyrównaną walkę z rywalami. Nie uda się poprawić wyniku sprzed roku, ale należy uczynić wszystko, by go obronić.
Prezes Marian Maślanka - Oczywiście, że nie tak to miało wyglądać. Liczyliśmy na wyrównaną walkę. Niestety, dziś zaprezentowaliśmy się bardzo mizernie. Poza Rune Holtą pozostali zawodnicy pojechali poniżej oczekiwań. Ten mecz był wykładnikiem, który pokazał nam, jaka jest wartość poszczególnych zawodników. Wiedza ta będzie bardzo przydatna przy budowaniu składu drużyny na kolejny sezon. Pozostaje nam wyciągnąć z tej przykrej porażki odpowiednie wnioski i skupić się na przygotowaniach do małego finału. Po tym zimnym prysznicu drużyna na pewno będzie chciała się zrehabilitować i już w pierwszym meczu uzyskać wystarczającą przewagę potrzebna do wygrania dwumeczu o brązowy medal.




PAWEŁ MIELCZAREK

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone