Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 41 (723) z 2005-10-18, dział : wizytówki firm

Bezpieczne oprogramowanie

30 września w hotelu "Scout" przy ul. Drogowców odbyła się II Lokalna Konferencja Informatyczna "Nowoczesne rozwiązania w Twojej firmie". Rozmawiamy z Pawłem Zbrojkiewiczem dyrektorem handlowym firmy Computer Center w Częstochowie.



Różnice w cenie pomiędzy legalnym a pirackim oprogramowaniem dochodzą już do kilku tysięcy złotych. Kiedy legalne produkty staną się na tyle konkurencyjne, aby wyeliminować podróbki i zniechęcić klientów do nabywania pirackich kopii?
- Oprogramowanie legalne jest wciąż za drogie w stosunku do zamożności społeczeństwa. Pokutuje jeszcze myślenie, że jeżeli oryginał kosztuje kilka tysięcy, a piracka kopia kilka złotych, to lepiej zaoszczędzić. W Polsce nie ma świadomości, że jest to taka sama kradzież, jak wtedy, gdy w sklepie chowamy płytę z programem do kieszeni, a następnie wychodzimy nie płacąc. Apele o moralność nie rozwiążą problemu, musimy poczekać na wzrost zamożności społeczeństwa i spadek ceny oprogramowań.

Jednak oprogramowanie nielegalne nadal pozostanie o wiele tańsze, a zupełnie nie ustępujące jakością legalnemu. Jak więc nakłonić klienta żeby wybrał uczciwe rozwiązanie?
- Klient kupujący legalne oprogramowanie otrzymuje legalny nośnik, możliwość ściągania uaktualnień programu ze strony internetowej producenta, pomoc w razie problemów i wiele innych dodatkowych usług, które miejmy nadzieję spowodują, że opłaci mu się wydać trochę więcej. Poza tym osoba uczciwa ma pewność, że w razie kontroli w jej firmie nie będzie miała nieprzyjemności i nie poniesie kar z tytułu używania pirackiego oprogramowania.

W firmach zdarzają się kontrole, a czy policja ma prawo kontrolować klientów indywidualnych?
- Tylko jeśli ma podstawy, żeby wkroczyć do czyjegoś mieszkania. Musi mieć dowody na to, że może się w nim znajdować nielegalne oprogramowanie. W zeszłym roku na użytkowników komputerów domowych padł blady strach po serii spektakularnych akcji policji. Funkcjonariusze znaleźli listę klientów na stronie internetowej osób sprzedających pirackie programy. Na podstawie tej listy zarządzono kontrolę. Daleko nam jednak do tropienia indywidualnych piratów, skoro na nielegalnych programach pracuje spory odsetek firm. Firmy zarabiają czasem duże pieniądze używając pirackiego programowania, dlatego szkodliwość czynu karalnego w ich przypadku jest większa niż klienta indywidualnego.

Czy u naszych zachodnich sąsiadów ten problem występuje?
- Na dużo mniejszą skalę. Jest to wynik odpowiedniej edukacji prowadzonej dłużej niż u nas i skuteczniejszego działania policji. Są również lepsze zabezpieczenie programów.

W Polsce również zaczynamy wprowadzać klucze sprzętowe, hasła i różnego typu zabezpieczenia. Czy są one skuteczną obroną przed piractwem?
- Te zabezpieczenia są coraz bardziej skuteczne. Aby używać danego programu trzeba przejść proces rejestracyjny, podczas którego podaje się hasło, kod do programu, czasem wykonuje telefon do producenta. Nie wystarczy skopiować płyty, to już nie jest takie proste jak dawniej.

W Internecie można znaleźć programy do generowania kodów zabezpieczeń, aplikacje pomagające ominąć proces rejestracyjny.
- Tak, ale to już wyższa szkoła jazdy. Trzeba się na tym trochę znać. Przeciętny użytkownik może sobie nie poradzić z używaniem tych programów. To też w jakiś sposób ogranicza proceder. Zabezpieczenia będą coraz lepsze, wymusza to na nas ustawodawstwo Unii Europejskiej.

Czy proces ten nie będzie samonakręcającą się machiną przestępczą. Są firmy, które zarabiają na produkowaniu zabezpieczeń, a kolejne pieniądze spływają na ich konta ze sprzedaży programów łamiących te zabezpieczenia. To nie jest głupie, bo przynosi konkretny dochód.
- Często kilkunastoletni hakerzy, którzy mają sporą wiedzę informatyczną, włamują się do różnorodnych systemów, piszą programy łamiące zabezpieczenia, po studiach dostają się do pracy w firmach komputerowych i znajdują się niejako po drugiej stronie barykady. Produkują zabezpieczenia, a w domu po godzinach piszą programy, które je łamią i nieźle na tym zarabiają. Czasem zakładają własne firmy i działają na dwa fronty. Nie da się tego do końca wyeliminować.

W Stanach Zjednoczonych były wypadki skazania hakerów na długoletnie więzienie. Stąd wniosek, że to nie zabawa dla amatorów, bo dziś w sieci, wbrew pozorom, nie jest się anonimowym.
- Jeśli komuś się wydaje, że Internet zapewnia anonimowość, to się grubo myli. Surfującego po sieci można w bardzo łatwy sposób zlokalizować. Przykładem niech będzie skuteczna akcja policji łapania pedofilów szukających ofiar za pomocą Internetu. Żeby zatrzeć za sobą ślady w Internecie trzeba mieć dużą wiedzę, a wielu hakerom-amatorom jej brakuje. Jeżeli znajdą się odpowiednie środki, ludzie czyniący szkody za pomocą Internetu będą wyłapywani i skazywani. Internet coraz mocniej wnika w nasze życie więc, siłą rzeczy, również sieciowe przestępstwa będą z czasem traktowane coraz surowiej.

Czy grozi nam utrata kontaktu z innymi ludźmi spowodowana załatwianiem większości codziennych spraw za pomocą sieci?
- To możliwe, ponieważ nasze życie coraz bardziej przenosi się do sieci. Przez Internet kupujemy, sprzedajemy, jest coraz więcej rozgłośni radiowych i programów telewizyjnych nadawanych w Internecie. Również w sieci obsługujemy nasze konta bankowe, załatwiamy codzienne zakupy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:


Łukasz Sośniak

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone