Gazeta Częstochowska - tygodnik regionalny
Wydanie nr 26 (760) z 2006-06-29, dział : wizytówki firm

Ostatni Mohikanin - liderem eksportu

W przyszłym roku częstochowska firma Stradom S.A. przy ul. 1. Maja będzie obchodzić 125-lecie istnienia. To niewątpliwy powód do dumy, tym bardziej, że zakład, za wyjątkiem czterech lat okresu pierwszej wojny światowej, pracuje nieprzerwanie i szczyci się chlubnymi tradycjami. Dziś w firmie Stradom S.A. pracuje 380 osób, Zarząd przeprowadza jego gruntowną restrukturyzację i, co ważne, jest to jedno z największych przedsiębiorstw w naszym regionie.


Częstochowskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego "Stradom" powstały w 1882 roku. Jak każda, słuszna wiekiem firma, przeszły różne koleje losu. Czas wzlotów i wspaniałej koniunktury, jak w pierwszych latach XX wieku, kiedy to w 1904 roku fabryka była największym zakładem w mieście, zatrudniała 1640 osób, produkowała 5017 ton przędz i szpagatów o wartości 1,8 mln rubli rocznie. Najtrudniejszym okresem były lata światowego kryzysu (1926-27). Wówczas mocno obniżono produkcję, zredukowano załogę, co wywołało fale strajków i destrukcji. Właścicielom udało się przetrwać trudne chwile i w 1930 roku w zakładach nastąpiła hossa, która wyraziła się znacznym wzrostem zatrudnienia do 3164 osób. Po drugiej wojnie światowej o przyszłość zakładów zadbali pracownicy. Ich determinacja i ofiarność nie dopuściły do upadku przedsiębiorstwa. Robotnicy zabezpieczyli mienie i z chwilą powołania Tymczasowego Zarządu Państwowego i nowego dyrektora - Emila Teclaffa, wznowiono produkcję. W październiku 1946 roku zakład upaństwowiono i w tej formie funkcjonował do 1992 roku. W wyniku programu Powszechnej Prywatyzacji przekształcono go w jednoosobową spółkę skarbu państwa. W 1995 roku większościowy pakiet akcji wszedł w posiadanie Zachodniego Narodowego Funduszu Inwestycyjnego S.A., a trzy lata później Stradom Spółka Akcyjna weszła w proces restrukturyzacji.
Dziś szefostwo Stradom S.A. nawiązuje do czasów prosperity zakładu. Stawia na rozwój i unowocześnienie produkcji. W ostatnich latach w nowy park maszynowy i nowe technologie zainwestowano ponad 20 mln dolarów. Zakupiono maszyny do przerobu polipropylenu. Był to krok do zmiany profilu produkcji. - Przez ponad 106 lat Stradom S.A. utrzymywał tę samą linię produkcyjną, opartą na przerobie naturalnych surowców - lnu, konopi i juty. Zmiany podyktowane były potrzebami rynkowymi. W 1988 roku sprowadzono polipropylen. Od tego momentu sukcesywnie eliminowano technologię przetwórstwa naturalnych włókien. Proces zakończył się w 1999 roku - mówi Sylwia Dyja, specjalista ds. marketingu.
Czas pokazał, że był to słuszny wybór. Umożliwił nie tylko utrzymanie się firmy na ryku, (Stradom S.A. nie podzielił losu Elanexu, Warty, Ceby czy Wełnopolu) ale nawet jej ekspansję.- Dziś nasze wyroby są wykorzystywane jako surowce do produkcji przez inne przedsiębiorstwa w kraju i za granicą. Prawie 50 procent całkowitej produkcji eksportujemy. W 90 procentach odbiorcami są kraje Europy Zachodniej i Środkowej (Niemcy, Wlk. Brytania, Włochy, Holandia, Czechy) a w ostatnim okresie udaje nam się dynamicznie rozwijać sprzedaż na bardzo konkurencyjnym i wymagającym rynku hiszpańskim. Klienci w Europie doceniają wysoką jakość naszych wyrobów dzięki czemu już od lat budujemy wizerunek solidnego partnera. Jeśli chodzi o rynek krajowy sprzedaż ma charakter bezpośredni jak również odbywa się przez siatkę dystrybutorów. Dla klientów z regionu pełna gama wyrobów jest stale dostępna w detalicznej sprzedaży w przyzakładowym sklepie firmowym - mówi Wiceprezes Zarządu, Dyrektor ds. Handlowych Bartłomiej Baudler.
Spółka działa w myśl podstawowego prawa ekonomicznego - nigdy nie stanąć w miejscu. Przyjęła strategię ciągłego rozwoju, zdobywania kolejnych rynków zbytu i wprowadzania nowych asortymentów. Zgodnie z potrzebami rynku są to obecnie produkty dla branż budowlanej i ogrodniczej. Odwaga w działaniu przynosi wymierne efekty z korzyścią dla całej firmy i miasta. - Mimo bardzo dużej konkurencji, dzięki ciągłej restrukturyzacji, która ma prowadzić do zmniejszenia kosztów i wzrostu wydajności pracy firma wciąż wypracowuje zysk. A to tworzy potencjał do dynamicznego rozwoju. W 2006 roku planujemy, by przychód ze sprzedaży sięgnął ponad 80 mln złotych - zapowiada prezes Baudler.
Zarząd Stradom S.A. chce nawiązać do szczytnych tradycji zakładu, zacieśnić związki z regionem, przybliżyć swój wizerunek mieszkańcom Częstochowy i okolic. A jest on jasny i czytelny. - Jesteśmy otwarci na sprawy miasta. Chcemy pokazać, że firma jest atrakcyjnym miejscem pracy dla wielu młodych częstochowian, stawiamy na kreatywność i innowacyjność. Stale poszukujemy studentów na praktyki do działu marketingu i sprzedaży, uczestniczymy w programie dla absolwentów uczelni "Pierwsza Praca" - podkreśla prezes Baudler. I jak zapewnia, Spółka Stradom postrzegana przez wielu jako "Ostatni Mohikanin branży włókienniczej w regionie" ma się dobrze, a będzie jeszcze lepiej.


URSZULA GIŻYŃSKA

© GAZETA CZĘSTOCHOWSKA - Wszelkie prawa zastrzeżone